OBRONIMY KOŚCIÓŁ I JEGO PASTERZY

„Teraz atakuje się Kościół pedofilią i finansami” - powiedział w wywiadzie dla Onet.pl abp Józef Michalik. Ledwie jego słowa zostały opublikowane, a już Gazeta Wyborcza postanowiła je potwierdzić. Zarzut skierowany w stosunku do pasterza Kościoła przemyskiego polega tym razem na tym, że nie stosował w 2001 roku obecnie wydawanych instrukcji kościelnych dotyczących przypadków pedofilii.

Dziennikarze Gazety Wyborczej wracają swoim zwyczajem do sprawy księdza z Tylawy. Dziesięć lat temu różne osoby zaczęły twierdzić, że kilka dekad wcześniej miał on dotykać małe dzieci w miejscach intymnych. Gdy sprawa się rozpoczęła, arcybiskup zawiesił podejrzewanego księdza. Sam ksiądz twierdził, że jest niewinny. Nie wiemy, jakie były dokładnie ustalenia postępowania. Według przekazów medialnych, sąd stwierdził, że ksiądz co prawda nie dopuścił się wszystkich zarzucanych mu czynów, ale wydano wyrok skazujący dwóch lat pozbawienia wolności z zawieszeniem na lat pięć. Oskarżony ksiądz nie odwoływał się od wyroku, został odwołany z funkcji proboszcza. Obecnie jest emerytem.

Gazeta Wyborcza ma pretensje do abpa Józefa Michalika, że dziesięć lat temu nie stosował obecnie wprowadzanych instrukcji. Dziennikarze domagają się działań. Tylko czego właściwie chcą? Sprawą zajmował się sąd, wydano wyrok. Ksiądz został najpierw zawieszony, potem odwołany, jest na emeryturze. Co jeszcze władze kościelne mają z nim niby zrobić w świetle nowych instrukcji? Powtórzyć proces i skazać księdza drugi raz? Skazywać go „na życzenie” co kilka lat? A może „postępowi redaktorzy” zwrócą się do władz publicznych o wykonanie kary śmierci, jak na Białorusi?