Na 11. posiedzeniu Senatu RP (9-10 maja) liczna grupa senatorów z różnych klubów złożyła projekt uchwały okolicznościowej w dziesiątą rocznicę ogłoszenia św. Andrzeja Boboli patronem Polski.
Tekst uchwały wraz z uzasadnieniem można przeczytać tutaj: 
Lekcje historii powinny powrócić do obowiązkowego nauczania w szkołach średnich. Polsce potrzebni są świadomi obywatele. Tylko oni mogą dbać o swoją ojczyznę z należytą starannością.
W miniony poniedziałek, 7 maja, pod rzeszowską wieżą kościoła Farnego, zainicjowana została akcja zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy, której celem będzie przywrócenie historii do szkół średnich. Działania te wpisują się w ogólnopolską inicjatywę obywatelską, której zadaniem będzie przedłożenie pod obrady sejmu projektu ustawy przywracającej obowiązkowe nauczanie historii w szkołach średnich. Aby tak się stało należy zebrać 100 tys. podpisów.
Akcja rozpocznie się z rozmachem, bo włączy się do niej wiele rad rodzicielskich z gimnazjów – że w marcu wysłałem listy do blisko sześciuset wysłał listy do rad rodziców z wszystkich podkarpackich gimnazjów. W tych poprosiłem o opinię w sprawie planowanego ograniczenia, które nastąpi w przyszłym roku szkolnym w liceach, ilości godzin lekcyjnych z przedmiotów humanistycznych oraz przedmiotów ścisłych.
- Ponieważ odzew rodziców był duży, a sytuacja dojrzała do tego, by przedstawić jasną i wyraźną opinię społeczną w sprawie wprowadzenia tak szkodliwej zmiany programowej, rozpoczynamy w naszym województwie akcję zbierania podpisów za przywróceniem lekcji historii do szkół średnich – mówi Jacek Kotula, współorganizator akcji.
Trzeba zwracić uwagę na fakt, że w liceach od przyszłego roku zmniejszy się ilość godzin z innych przedmiotów humanistycznych oraz ścisłych. Takie rozwiązania doprowadzą do tego, że uczniowie nie będą odpowiednio przygotowani do matur.
Przypomnijmy:
Polski rząd rozporządzeniem minister edukacji z dnia 7 lutego 2012 roku w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych – wyrzuca z liceów obowiązkowe lekcje historii. Od 1 września 2012 roku polska młodzież, która po I roku nauczania nie zdecyduje się na maturę z historii – czyli ok. 88 proc. uczniów – kończy nauczanie historii. Zamiast tego proponuje się dziwaczne połączenie lekcji WOS-u, przysposobienia obronnego oraz historii o nazwie „historia i społeczeństwo”.
Komisja etyki poselskiej ukarała Janusza Palikota za wulgarną wypowiedź o JE Ks. Arcybiskupie Józefie Michaliku i innych kapłanach Kościoła. Sygnał wysłany przez oficjalne władze państwowe jest taki sam, jak ten płynący z rzeszowskiego marszu „Stop Laicyzacji”. W Polsce nie ma przyzwolenia dla kwestionowania prawa udziału Kościoła w życiu publicznym.
Należy mieć nadzieję, że podobne będzie świadectwo rządzących, jeżeli chodzi o działania legislacyjne w sprawach, które posiadają swój wymiar moralny. Również w tym zakresie koniecznym jest powiedzieć „Stop Laicyzacji”.
Aby zademonstrować nasze poglądy spotykamy się pod hasłem „Stop Laicyzacji” raz jeszcze - tym razem na Przemyślu – w sobotę 12 maja 2011 r. Msza św. zostanie odprawiona w kościele oo. Salezjanów o godz. 11.00. Później przemaszerujemy ul. Grunwaldzką, przez Plac Konstytucji 3. Maja, mostem im. Orląt i ul. Jagiellońską do pomnika Jana Pawła II.
Tydzień temu szliśmy ulicami Rzeszowa. Zgodnie, w jednym szeregu obok siebie na czele marszu zobaczyć można było parlamentarzystów Solidarnej Polski i PiS. Gdyby skorzystali z zaproszeń politycy PSL i PO, też byliby z nami. Nikt nie starał się zamienić marszu poparcia tego, co nas łączy, w wiec na którym innych przytula się tak mocno, żeby ich udusić.
Sobotnie zagranie Jarosława Kaczyńskiego podczas marszu w Warszawie można uznać może i za sprytne, ale chyba nikt nie uwierzy, że było to działanie w dobrej wierze. Podobnie jak wypowiedź Antoniego Macierewicza w Krośnie, która miała na celu wyłącznie jeszcze mocniejsze podgrzanie atmosfery politycznej w kraju.
W tym właśnie leży cały problem PiS. Takimi metodami można doraźnie ugrywać jakieś bieżące interesiki, ale nie działać rzeczywiście dla dobra Polski. Duża część potencjalnych wyborców to dostrzega i dlatego prawica nie może zdobyć przychylności większości, by przejąć odpowiedzialność za kraj. Jeżeli rzeczywiście chcemy zgody i współpracy, to nie wysyłamy obłudnych przekazów, tylko faktycznie maszerujemy razem, jak my w Rzeszowie. Uważam, że to raczej w takiej sytuacji Polacy uwierzą, że warto nam powierzyć sprawowanie władzy.
Mimo wszystko dalej liczę na to, że współpraca jest możliwa. Ze swojej strony będę apelował do Zbigniewa Ziobro, żeby przymknął oko na to, co stało się wczoraj w Warszawie, gdzie doraźna rozgrywka okazała się ważniejsza, niż Telewizja Trwam. Tak, jak już pisałem, przedstawiciele naszych ugrupowań powinni jak najszybciej spotkać się, by przedyskutować warunki współpracy. Jeżeli odbędzie się to w klimacie takim, jak panował między nami podczas marszu w Rzeszowie, nie powinno być poważniejszych problemów.
Dysponując biurem i możliwościami technicznymi, na prośbę organizacji katolickich podjąłem się koordynowania przygotowań do marszu „Stop Laicyzacji”. To dobrze, że nawiązana współpraca nie wyczerpała się na jednym przedsięwzięciu, lecz jest kontynuowana w sferze życia publicznego.
Podobnie jak w poprzednich kadencjach, także w tej starałem się aktywnie włączać w promowanie rozwiązań broniących konserwatywny punkt widzenia na sprawy moralne i inicjować takie działania. Przykładowo kilka dni temu złożyliśmy projekt ustawy o moratorium na mrożenie ludzkich embrionów, mający na celu ograniczenie tego barbarzyńskiego procederu.
Cieszy zapowiedź projektów ustaw pochodzących od środowisk połączonych w inicjatywie Stop Laicyzacji. Społeczne, a nie partyjne ich pochodzenie znacznie wzmacnia ich wymowę. Zarówno, gdyby były kierowane do sejmu jako inicjatywy obywatelskie, jak i w przypadku, gdyby mogły liczyć na poparcie parlamentarzystów, dla których ich społeczne zakotwiczenie zapewne będzie silnym bodźcem dla aktywności.
W sobotę 14 kwietnia 2012 roku ulicami Rzeszowa przeszedł marsz pod hasłem STOP LAICYZACJI! Jego celem było ukazanie jedności katolików wobec narastającej fali antyklerykalizmu, ataków na Kościół oraz na J.E. Arcybiskupa Józefa Michalika, Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Hasła na transparentach dotyczyły również ochrony życia nienarodzonych, sprzeciwu wobec procedurom in vitro, ochrony godności małżeństwa. Upominano się o należne prawa dla katolickiej Telewizji Trwam.
Oficjalne media mówią o pięciu tysiącach uczestników. Naszym zdaniem było mas nawet więcej. Olbrzymie tłumy przybyły dziś do kościoła oo. Bernardynów, by najpierw wysłuchać Mszy św., a potem przejść ulicami Rzeszowa.
W kazaniu ks. prałat Stanisław Mac mówił o związkach życia narodowego i państwowego naszego kraju z Kościołem. Wskazywał, iż nauczanie i praca Kościoła od ponad tysiąca lat miały tylko korzystny wpływ, a nieraz wręcz pozostawały ostatnią nadzieją ratunku. Za to wszystko katolików i Kościół dziś spotykają przeróżne ataki. Od godzenia w materialne podstawy funkcjonowania po ubliżanie hierarchom.
W pochodzie dominowały hasła odwołujące się do tych właśnie spraw. Transparenty mówiły również o najważniejszych problemach moralnych takich jak ochrona życia nienarodzonych, sprzeciw wobec barbarzyńskich procedur in vitro, konieczność ochrony rodziny. Wiele było także herbów i nazw miejscowości, które wskazywały, skąd przybyli uczestnicy. Bardzo często mieszkańcom różnych części naszego regionu towarzyszyli lokalni samorządowcy.
Marsz odbywał się w atmosferze powagi i spokoju. Uczestnicy śpiewali pieśni maryjne, hymn Akcji Katolickiej. Udało się uniknąć upartyjnienia. Obok siebie maszerowali przedstawiciele różnych partii politycznych. Zdaniem organizatorów to bardzo ważne, że w coraz bardziej skłóconej Polsce troska o Kościół, przypomnienie, że przede wszystkim wszyscy jesteśmy katolikami, umożliwia współpracę i pozwala ujrzeć problemy w odpowiedniej hierarchii.
Po dojściu na rynek przedstawiciele wszystkich organizacji przygotowujących marsz podpisali specjalny list o Ojca Świętego Benedykta XVI. Jest on deklaracją wierności nauczaniu Papieża, niezbędnej wobec laickich trendów przetaczających się po kontynencie. Na zakończenie uroczyście odśpiewano „Boże coś Polskę”.
List przedstawiciele organizatorów Marszu do Ojca Świętego Benedykta XVI:
Rzeszów, 14 kwietnia 2012 roku
Jego Świątobliwość Ojciec Święty Benedykt XVI
Wasza Świątobliwość od początku swego pontyfikatu podkreśla niepokojący duchowo i cywilizacyjnie wymiar tego, co dzieje się z Europą. Także nasz naród usłyszał od Waszej Świętobliwości jasne wskazanie: „Proszę was, abyście pozostawali wiernymi strażnikami chrześcijańskiego depozytu, byście go strzegli i przekazywali następnym pokoleniom”.
Procesy laicyzacyjne, które przetoczyły się przez cały kontynent, dziś docierają również do naszego kraju. Widoczna jest walka z Kościołem i jego nauczaniem, będącym fundamentem cywilizacyjnym Europy. Uderza się w naszych pasterzy, co jest wymownym znakiem dążenia, by rozproszyły się owce.
Dziś pod hasłem „STOP LAICYZACJI!” przemaszerowaliśmy ulicami Rzeszowa, by dać wyraz przywiązaniu do Waszej Świątobliwości, podkreślić solidarność z naszym pasterzem, Arcybiskupem Józefem Michalikiem, który w tych dniach był publicznie niegodziwie atakowany.
Protestowaliśmy przeciw dyskryminacji katolickich mediów. Apelowaliśmy o to, by prawo w naszym kraju czyniło zadość wymogom moralnym odnośnie do ochrony życia nienarodzonych, godności małżeństwa, spraw bioetycznych.
Zapewniając o modlitwie we wszystkich intencjach Waszej Świątobliwości, bardzo prosimy o włączenie w nie pamięć o naszej Ojczyźnie, która stanęła na progu wielkiej duchowej próby.
Więcej informacji na stronie STOPLAICYZACJI.pl
Minęło kilkanaście dni od ogłoszenia przez Prawo i Sprawiedliwość apelu w sprawie współpracy prawicy. Natychmiast po jego upublicznieniu ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego podpisało porozumienie z Markiem Jurkiem. Ktoś postrzegający politykę wyłącznie w kategoriach gry i to nieczystej mógłby podejrzewać, iż apel PiS, jak i bardzo szybkie porozumienie z Prawicą Rzeczypospolitej było jedynie brudnym faulem, próbą medialnego przykrycia zjazdu założycielskiego Solidarnej Polski.
Nie chcę liderom obu ugrupowań przypisywać tego typu nieczystych intencji. Pogląd, iż zasady obecnie obowiązującej ordynacji wyborczej zachęcają do współpracy, jest racjonalny. Także zaproponowana obecnie przez Jarosława Kaczyńskiego metoda federacyjna stwarza grunt do uzgodnienia współpracy, mimo istniejących różnic.
PiS uznało, że nie da się stworzyć silnej prawicy bez ugrupowania Marka Jurka. Tym bardziej jest to pewnie niemożliwe bez Solidarnej Polski, ugrupowania posiadającego bardzo popularnego lidera, reprezentację w Parlamencie Europejskim, Senacie, Sejmie, wielu samorządach. Wyniki sondaży wskazują również, że połączenie poparcia obu partii dawałoby wymierny wzrost ilości mandatów. Oczywiście, warunki, które może przyjąć Solidarna Polska, musiałyby być proporcjonalne do tych, które otrzymała Prawica Rzeczypospolitej.
Być może to wejście w okres świątecznego zadumania spowodował, że przez ostatnie dni nie poczyniliśmy żadnych kroków co do budowy współpracy. Składając kolegom z PiS życzenia świąteczne, liczyłem na to,iż wymowa Świąt, którą poświadcza budzenie się do życia przyrody, stanie się również udziałem wzajemnych relacji na polskiej prawicy. Jako członek zarządu Solidarnej Polski będę się starał podjąć rozmowy z kolegami z Prawa i Sprawiedliwości. Mam nadzieję, że po fazie nieformalnej będzie można przejść do rozmów bardziej oficjalnych, a na końcu doprowadzić do spotkania naszych liderów.
Szanowni Mieszkańcy Podkarpacia!
W imieniu wszystkich środowisk organizujących Marsz „Stop Laicyzacji” serdecznie zapraszam do Rzeszowa w sobotę 14 kwietnia 2012 – o godz. 11.00. Zgromadzenie rozpoczniemy Mszą św. w kościele oo. Bernardynów (ul. Sokoła).
Do ruchu przeciwko laicyzacji przystępują kolejne środowiska, którym zależy na normalnym rozwoju Polski oraz Podkarpacia. Oprócz tysięcy członków Akcji Katolickiej Archidiecezji Przemyskiej, Diecezji Rzeszowskiej, Diecezji Sandomierskiej i Diecezji Tarnowskiej, przystąpiły również do naszej inicjatywy środowiska młodzieży szkół średnich i akademickich zrzeszone w duszpasterstwach oraz Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży. Zaangażowały się w ten ruch także ogólnopolskie stowarzyszenia, którym drogie są chrześcijańskie i patriotyczne wartości.
W naszych działaniach ogromnie ważny jest głos każdego mieszkańca Podkarpacia oraz poparcie ze strony władzy publicznej i polityków. Państwa udział w Marszu będzie widocznym znakiem i świadectwem solidarności z JE Ks. Arcybiskupem Józefem Michalikiem, Metropolitą Przemyskim i Przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski.
Prosimy o przekazanie tych informacji swoim bliskim, sąsiadom i współpracownikom.
Kazimierz Jaworski
Koordynator Marszu „STOP LAICYZACJI”
Obserwując wydarzenia ostatnich miesięcy można powiedzieć, że mamy do czynienia z radykalnym atakiem laicyzacyjnym. W odpowiedzi na to katolickie organizacje naszego regionu postanowiły zorganizować marsz pokazujący, że nie ma zgody na zmienianie Polski w takim kierunku.
Akurat w dniu, w którym na specjalnej konferencji prasowej poinformowaliśmy o tych planach, Janusz Palikot w publicznej wypowiedzi obrzucił inwektywami naszego duszpasterza, JE Arcybiskupa Józefa Michalika. Przyjmujemy to jako sygnał do mobilizacji. To poczucie przyzwolenia na takie wypowiedzi decyduje o tym, że Janusz Palikot próbuje posuwać się coraz dalej. Za słabo brzmiał nasz głos w sprawach moralnych, ochronie życia, braku zgody na mrożenie ludzkich embrionów, gdy atakowano status rodziny przez zrównywanie z tzw. stałymi związkami, czy wręcz związkami homoseksualnymi. Potem rozpoczęły się próby podważania statusu materialnego Kościoła. Również wtedy brak było dostatecznej reakcji. A przecież status materialny Kościoła to nie mercedesy dla księży - jak starają nam się wmawiać media - ale cała ogromna sfera działalności dobroczynnej, w której władze publiczne dają sobie radę znacznie gorzej.
Po tym wszystkim mamy obecnie do czynienia z personalnymi atakami na hierarchów, co jest już bardzo groźnym sygnałem, gdyż jak mówi Pismo: „Uderz w pasterza, a rozproszą się owce”. To dla katolików ostatni sygnał, by podjąć działania. Marsz, którym 14 kwietnia przejdziemy ulicami Rzeszowa, będzie znakomitą okazją, by się spotkać i zorganizować do kolejnych działań.
„Teraz atakuje się Kościół pedofilią i finansami” - powiedział w wywiadzie dla Onet.pl abp Józef Michalik. Ledwie jego słowa zostały opublikowane, a już Gazeta Wyborcza postanowiła je potwierdzić. Zarzut skierowany w stosunku do pasterza Kościoła przemyskiego polega tym razem na tym, że nie stosował w 2001 roku obecnie wydawanych instrukcji kościelnych dotyczących przypadków pedofilii.
Dziennikarze Gazety Wyborczej wracają swoim zwyczajem do sprawy księdza z Tylawy. Dziesięć lat temu różne osoby zaczęły twierdzić, że kilka dekad wcześniej miał on dotykać małe dzieci w miejscach intymnych. Gdy sprawa się rozpoczęła, arcybiskup zawiesił podejrzewanego księdza. Sam ksiądz twierdził, że jest niewinny. Nie wiemy, jakie były dokładnie ustalenia postępowania. Według przekazów medialnych, sąd stwierdził, że ksiądz co prawda nie dopuścił się wszystkich zarzucanych mu czynów, ale wydano wyrok skazujący dwóch lat pozbawienia wolności z zawieszeniem na lat pięć. Oskarżony ksiądz nie odwoływał się od wyroku, został odwołany z funkcji proboszcza. Obecnie jest emerytem.
Gazeta Wyborcza ma pretensje do abpa Józefa Michalika, że dziesięć lat temu nie stosował obecnie wprowadzanych instrukcji. Dziennikarze domagają się działań. Tylko czego właściwie chcą? Sprawą zajmował się sąd, wydano wyrok. Ksiądz został najpierw zawieszony, potem odwołany, jest na emeryturze. Co jeszcze władze kościelne mają z nim niby zrobić w świetle nowych instrukcji? Powtórzyć proces i skazać księdza drugi raz? Skazywać go „na życzenie” co kilka lat? A może „postępowi redaktorzy” zwrócą się do władz publicznych o wykonanie kary śmierci, jak na Białorusi?